Strona 1 z 3 123 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 57

Wątek: Nie udalo mi sie namowic na chuste :(

  1. #1
    Chustoholiczka Awatar Linda
    Dołączył
    Oct 2007
    Miejscowość
    Stare Babice
    Posty
    5,004

    Domyślnie Nie udalo mi sie namowic na chuste :(

    Pisze do was bo mam pewnego rodzaju kaca morlanego i jest mi smutno Napisze po kolei o co mi chodzi:
    W rodzinie jest dziewczyna, ktora prawie 2 miesiace temu urodzila dziecko. Dziewczyna widziala jak byla w ciazy jak ja nosze Orlinka. Namawialam ja na chuste, namawialam nie tylko slowami, ale przede wszystkim wlasnym przykladem. Namawial tez moj kochany maz
    Kiedy jej synek urodzil sie, odwiedzilam ich. Dziewczyna bardzo drobna, niewysoka, dziecko urodzilo sie duze. Teraz wazy juz ponad 5 kg, czyli 10% wagi mamy (bo mama chuda). Pokazalam jak nosic w kolkowej maya wrap, ale juz wtedy dziewczyna byla taka jakos negatywnie nastawiona do noszenia. Dziewczyna czesto do mnie dzwoni i skarzy sie jak ma ciezko z synkiem, bo budzi sie w nocy, nie da spac, che na raczki i odlozony placze...

    W czasie swiat Bozego Narodzenia zamotalam sobie malego w chuste wiazana. Takie malutkie cialko bylo bardzo przyjemnie miec blisko siebie Dziewczyna wydawala sie przez chwilke byc nieco bardziej entuzjastyczna, wiec ja tez zamotalam. Po 5 minutach ona stwierdzila, ze noszenie w chuscie nie jest dla niej, bo 'malemu sie nie podoba'. Synek zaczal troszke kwilic, ale kiedy poradzilam jej, aby delikatnie zaczela sie kolysac, maly usnal .

    Tydzien temu umowilam sie z ta dziewczyna na spotkanie u Wwie (pamietacie Herba Thea?). W ostatniej minucie dziewczyna stwierdzila, ze nie przyjedzie 'na ten sped dzieciowy'.
    Jej argumenty przeciw noszeniu w chuscie:
    - chusta jest droga (proponowalam wypozyczenie za darmo jednego z moich didkow)
    a tu uwaga, mega argument: 'nie chce rozpuscic dzieka'

    I tutaj sie kompletnie zalamalam, poczulam totalna porazke, ze jestem do bani, bo nie potrafie namowic dziewczyny do noszenia dziecka w chuscie....
    Wczoraj ona stwierdzila, ze z dwojga zlego, to wolalaby nosidelko, choc zamowila juz lezaczek 'z ktorego synek bedzie mogl obserwowac swiat'.

    Teraz sobie siedze i mysle i nasuwaja sie takie wnioski:
    - dziewczyna nie chce nosic dziecka --> tu lezy przyczyna takiego negatywnego nastawienia do chusty i noszenia w ogole. Na nic moje argumenty, ze dziecko trzeba nosic, na nic podsylanie linkow do tego forum, do forum gazetowego, ekodzieciaka, etc

    Jakos tak wczoraj chcialo m i sie przez to wszystko plakac, gdyby to byla obca osoba, to pal licho.... Nie moge zrozumiec jej, bo skoro tak bardzo chciala dziecko, to dlaczego nie chce nosic swojego synka???

    Czy ktoras z was osobiscie spotkala sie takim 'przypadkiem', czy znacie kogos kto podobnie myslal i potem zmienil zdanie? Co byscie zrobili na moim miejscu? Ja od dobrych kilku miesiecy propaguje idee chustonoszenia, ale jeszcze nigdy nie spotkalam sie z takim 'murem', szczegolnie w rodzinie.... Wydaje mi sie, ze ta dziewczyna patrzy na mnie jak na wariatke, bo ja tak duzo nosze, lubie nosic, zakladam malemu pieluchy ekologiczne, teraz wysadzam na nocnik 9 miesiecziaka... jakas taka dziwna jestem...

  2. #2
    Chustofanka
    Dołączył
    Sep 2007
    Miejscowość
    Warszawa Zacisze
    Posty
    194

    Domyślnie

    Znam podobny przypadek i też mi to spokoju nie daje! Dziewczyna wykształcona, niby rozsądna, zakochana w swoim dziecku po uszy, ale nosic w chuście - nie. Za to paraduje z nim w jakimś koszmarnym modnym nosidle. I nic nie pomaga - przekonywanie, przykład, próba pożyczenia. Jej synkowi się to nie podoba (chociaż nie próbwała). Koszmar.

    Trzeba się chyba z tym pogodzić, na siłę nicnie zwojujemy. Każdy ma prawo do swoich wyborów, chociaż w przypadku negacji chust trudno mi się z tym pogodzić...

    Cieszmy się, że na razie my mamy kogo nosić!


  3. #3
    Chustofanka
    Dołączył
    Oct 2007
    Posty
    471

    Domyślnie

    Lizzy - ja powtarzam ze chusta jest dla kazdego dziecka ale nie dla kazdego rodzica. Nie ma sensu namawiac. Jej wybor - jej dziecko.
    Jestem mama potrojna. Zostalam nia na raty, w 2002, 2005 i 2007.

    http://www.ratujmaluchy.pl/

  4. #4
    . Awatar mart
    Dołączył
    Oct 2007
    Miejscowość
    warszawa
    Posty
    4,539

    Domyślnie Re: Nie udalo mi sie namowic na chuste :(

    Cytat Zamieszczone przez lizzy9
    Pisze do was bo mam pewnego rodzaju kaca morlanego i jest mi smutno ...
    I tutaj sie kompletnie zalamalam, poczulam totalna porazke, ze jestem do bani, bo nie potrafie namowic dziewczyny do noszenia dziecka w chuscie....
    Lizzy, daj spokój Szkoda Twojego dobrego nastroju na frustracje. Próbowałaś i to kilka razy - nie chce? trudno. Noś Orlinka, jak to robisz zwykle na spotkaniach rodzinnych i może kiedyś do niej dotrze, że to fajny sposób na życie. A jeśli nie, to chyba lepiej, żeby nie nosiła w chuście niż robiła to z obrzydzeniem, niechęcią i bez wiary, że to dobre dla dziecka i dla niej.

    Cytat Zamieszczone przez lizzy9
    Wydaje mi sie, ze ta dziewczyna patrzy na mnie jak na wariatke, bo ja tak duzo nosze, lubie nosic, zakladam malemu pieluchy ekologiczne, teraz wysadzam na nocnik 9 miesiecziaka... jakas taka dziwna jestem...
    Na większość z nas patrzą dziwnie. Trudno. Niech się społeczeństwo uczy tolerancji i tego, że nie każdy musi żyć, tak jak pokazują w reklamach. Ja sie powoli uczę nieprzejmowania się zdaniem innych - to nie jest łatwe.

  5. #5
    Chustoholiczka Awatar Kanga
    Dołączył
    Jun 2007
    Miejscowość
    Warszawa,Mokotów
    Posty
    2,709

    Domyślnie

    ja tez mam taką "zakałę" w rodzinie..
    w zasadzie miałam o tym pisac kiedyś, ale jakos mi nie wyszło.
    podczas tych świąt poszłyśmy z dziećmi na spacer.. dzieci 4ka ( moje dwa) plus siostry syn - 1,5 roku) plus kuzynki córka - miesiąc młodsza od mojego Franka.
    oczywiście obie mamy ( i moja siostra i kuzynka) stwierdziły, że ich dzieci są już bardzo samodzielne i cały spacer przejdą na własnych nogach.
    Ja znam swoje dzieci i na wszelki wypadek do plecaka wzięłam chusty ( dwie )

    oczywiście od samego początku się porobiło - dzieci w inną strone my w drugą. ja wiele nie myśląc wsadziłam Franka w chustę ( gdzie poszedł prawie od razu spać bo rękach ( chusty nikt nie chciał mimo, że miałam zapasową) . tylko Anka dumnie szła obok.
    po kolejnych 5ciu minutach musieliśmy wracać do domu, bo córka kuzynki (cyt) NIE BĘDZIE NOSZONA NA RĘKACH, zeby się nie przyzwyczaiła, pozatym ona nie lubi jej nosić a do tego jej ciężko.
    no i tak się skończył zimowy spacer świąteczny.. Ja pochodziłam z dzieciakami swoimi jeszcze dopóki Franc nie obudził się, a potem wrócilismy zniesmaczeni.
    wczesniej wieele razy ją przekonywałam ( nawet z siostrą kupiłysmy jej poucha z chusta.pl w ramach prezentu wyprawkowego)
    po co ta historia..
    chyba po to aby uswiadomic, że mimo szczerych chęci to niektórych nie da się przekonać. Kuzynka woli karmic butelką, bo tak jej wygodniej ( np argumentem było to, że sobie może spokojnie do kina iść i dziecko zostawić z babcią) i wozic w wózku.Mała nie moze zapłakac ( bo wtedy jest odstawiana na bok aż się "uspokoi")
    próbowałam, przekonywałam potem.. stwierdziłam, że każdy jest inny , każdy ma swoje metody wychowywania. Przyszłośc osądzi co lepsze.. i w zasadzie nie ma co się emocjonowac. jedni wybierają pieluchy wielorazowe inni pampersy, jedni prywatne przedszkola inni państwowe.. wyborów jest pełno.. i wcale nie są one pewnie takie łatwe i jednoznaczne.

    do tego doszłam do jeszcze innego wniosku. jak widze rodzica z dzieckiem w nosidle zaczynam się.. cieszyć... tak ... bo to znaczy, że ktos chce mieć dziecko bliżej siebie. a od tego juz niedaleka droga ( najczęsciej) do chustowania

  6. #6
    Chustomanka Awatar monjan
    Dołączył
    Jul 2007
    Miejscowość
    Lublin
    Posty
    1,076

    Domyślnie

    ja tez mam kolezanke, ktora ma swoej juz drugie dzicko, nawet zamotałam sobie malenska na chwile-cudownie takiego maluszka przytulac
    proponowalam jej pozyczenie chusty, sama daje przyklad, ale ona nie-nie ebdzie nosic bo dziecko rozpusci
    jednego nie nosila i drugiego tez nie bedzie

    nie walcze z tym, nie ma sensu, lepiej pozostac na przyjacislskiej stopie i namawiac tych, ktorzy chca nosic
    Braciszki Stefan 12.01.2007 . Henryk 22.07.2011
    ****************************************

  7. #7
    Chusteryczka Awatar irla
    Dołączył
    Dec 2007
    Miejscowość
    華沙
    Posty
    1,874

    Domyślnie

    Wydaje mi się, że bezpośredni nacisk na dziewczynę w sprawie chusty może tylko odstraszyć i wzbudzić same złe emocje. Lepiej promować własnym przykładem oraz jakby co służyć radą i pomocą moze się przekona, jak nie.... jej strata.
    By dziecko się uczyło, To dla dobra sprawy, Wpójmy mu, że Świat, cały, Jest bardzo ciekawy.
    Każda dziedzina wiedzy warta jest zachodu. Najlepiej gdy ich pozna, wiele już za młodu.

    by Anonim z sieci

    Tu i Teraz.


  8. #8
    Chustoholiczka Awatar Jasnie Pani :)
    Dołączył
    Oct 2007
    Miejscowość
    Belfast
    Posty
    5,487

    Domyślnie

    Ja namawialam dziewcyne z rowiesniczego forum i patrzcie co ona mi dzis napisala

    Jaśnie Pani ale masz jazdę z tymi chustami fajnie że tyak cię to cieszy, ja jakoś nadal nie mam przekonania... chusta wydaje mi się małopraktyczna, zastanawiam sięna odesaniem
    no rece opadaja.... zeby bylo tego malo, to tak sie na chuste wczesniej napalila, ze od razu wraz z mysla o chuscie kliknela i zakupila..... elastyczną z chusty.pl.... dla pol rocznego dziecka.... wiec mnie jakos nie dziwi, ze teraz jej sie "nie praktyczna" wydaje Nie zapyta taka, nie poszuka co lepsze co gorsze, tylko taki Szybki Bill zosiowosamosiowy....

    A co do takich kompletnych "głuszców", jakie opisujecie, to ja nie mam sil, a spotkalam sie z kilkoma...

  9. #9
    Chustomanka
    Dołączył
    Jun 2007
    Miejscowość
    Frankfurt nad Menem
    Posty
    889

    Domyślnie

    oj Linda, Ty idealistka jestes wcale nie jestem zdziwiona jej podejsciem, bo dosc powszechne jest, raczej Twoim entuzjazmem hehe
    a wiecie, ze ja nikogo nie namawialam? mam kolezanki total wozkowe, kiedys w rozmowie wyszlo, ze one rozumieja mnie, ale by nie mogly nosic, bo nie
    ale ja patrzac na czyjes matkowanie, podejscie do zycia jakos umiem wyczuc czy jest sens zaczynac gadke, bo czasem widac po podejsciu do dziecka, ze nic z tego nie bedzie
    a jak mnie ktos widzi i widze ze sie przyglada, to zaraz robie szopke z motaniem i chwaleniem, pozostale przypadki pomijam i juz



    mysle ze moja mama miala takie podejscie do macierzynstwa, jak Twoja kuzynka
    chow na odleglosc, zakazy nakazy twarde granice
    nie przypominam sobie rodzicow przytulajacych mnie, czytajacych bajke, mowiacych kocham cie - za to lanie pasem, sprzatanie w soboty i sprawdzanie lekcji owszem
    i efekty sa - kontakty mamy dosc formalne, to ze jeszcze rozmawiamy ze soba to skutek chyba mojego dla nich szacunku i niechowania uraz, bo z rodzicielstwa to mieli pale z wykrzyknikiem

    niby kazda matka kocha swoje dziecko
    owszem, ale to nie sztuka, bo i kotka o swoje kociaki dba
    a proba zrozumienia potrzeb dziecka, traktowania go od pierwszych dni jakos osobe o potrzebach czasem skrajnie odmiennych od naszych (ja bym sobie polezala, a maluch sie nudzi i chcialby swiat poogladac, co oznajmia glosnym placzem gdy sie go kladzie), osobe wymagajaca szacunku dla tych potrzeb, osobe czujaca jak my, choc nie mowiaca o tym jak my - to juz duza sztuka i wyzsza szkola macierzynstwa
    i nie chodzi mi tu o chustowanie, raczej o caloksztalt podejscia, w ktory chusty sie ladnie wpisuja, choc nie sa niezbedne

    i mozna podejsc do bycia matka z mysla: jest czyste, najedzone, ma zabawki - musi byc szczesliwe i niech d..y nie truje i nie marudzi, ale to niekoniecznie zaowocuje szczesliwym i emocjonalnie stabilnym dzieckiem i dobrymi relacjami z rodzicami

    z Twoja kuzynka to chustowanie mniej by mnie ruszalo, raczej podsunelabym jej jakies ksiazki o rozowoju emocjonalnym dziecka, zeby zrozumiala potrzeby takiego malucha


    Ania - nie bylabym taka optymistka odnosnie nosidel haha
    obawiam sie ze czesto to potrzeba oryginalnosci czy posidania szpanerskiego nosidla jest wazna, bliskosc dziecka za tym idzie, a nie jest mysla przewodnia ale lepszy rydz niz nic
    Kasia mama Marianny czerwiec 06 Heleny wrzesieĂą 07 i styczniowej niespodzianki

    http://chuscianyzakatek.blogspot.com/ - blog i bazarek chustowy - ruszy znĂłw 1 wrzeÂśnia

  10. #10
    Chustoholiczka Awatar Linda
    Dołączył
    Oct 2007
    Miejscowość
    Stare Babice
    Posty
    5,004

    Domyślnie

    Dzieki dziewczyny za odpowiedzi
    Kasiu, bardzo madrze napisalas, smutne to co piszesz o kontaktach z rodzicami. Moja mama miala 21 lat jak mnie urodzila, ale z natury jest bardzo ciepla osoba, duzo nas nosila, przytulala, poswiecala nam duzo czasu. Kiedy zaczelam dorastac czesto klocilam sie z mama, bo my obie to dosc silne osobowosci Mama pozwalala nam na wlasne zdanie, na popelnianie bledow, czasami nakrzyczala, nigdy nie uderzyla. Moj tato nie mial dla nas zbyt duzo czasu, ale od 15 lat bardzo angazuje sie w to aby nas (tzn mnie i brata) na nowo poznac i doceniamy to szczerze, mamy teraz z nim dobry kontakt. Pamietam, ze gdy w nocy mielismy jakis koszmar, to ladowalismy sie lozka rodzicow, tato nas co prawda wyganial, ale kiedy zasnal, mama przygarniala

    Nawet kiedy przez 18 lat mieszkalam za granica, to codziennie rozmawialam z mama, wydawalam wtedy fortune na telefony, ale co tam, kilka slow z mama byly dla mnie najwazniejsze. Troche mi smutno znowu wyjezdzac, ale rodzice maja skype i kamere internetowa, wiec bedziemy sie ogladac na ekranie komputera
    Moja mama tez nosi mojego synka w chuscie, ale w kolkowej A moj tato po wielu podrozach do Azji czy Afryki zawsze powtarza, ze nie widzial tam marudnych, jeczacych dzieci, tylko dzieci na plecach mam

    A tej dziewczynie to podsylalam juz rozne arykuly do przeczytania, np na temat attachment parenting czy konceptu kontinuum. Nistety zero odzewu Niektorym dziewczynom wydaje sie, ze sa bardziej 'ucywilizowane' jezeli wydadza duza kasy na drogi wozek (stokke czy bugaboo) i lezaczek z pozytywka, wibracjami i innymi bajerami. Kto by sie tam bawil kawalkiem szmaty Tylko, kiedy ta dziewczyna po raz kolejny przez telefon skarzy sie, ze dramat, bo synek placze i najchetniej chcialby na raczki (madry brzdac, co?), to ja powtarzam jej, ze dziecko samo wie gdzie mu najlepiej, czyli blisko mamy. Dla niej wziecie dziecka na rece = porazka, ustapienie histerycznemu (!) dwu miesiecznemu maluchowi... Po prostu rece opadaja.... Moze i lepiej, ze wyjezdzamy, bo nie bede sie stresowac... Pozdrawiam!

  11. #11
    . Awatar mart
    Dołączył
    Oct 2007
    Miejscowość
    warszawa
    Posty
    4,539

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez lizzy9
    A tej dziewczynie to podsylalam juz rozne arykuly do przeczytania, np na temat attachment parenting czy konceptu kontinuum.
    Linda, może tu leży problem. Gdybyś np. mnie namawiała na chusty pokazując te idee wychowawcze typu AP to bym się chyba nie skusiła. Bo są mamy, które nie śpią z dziećmi, nie karmią na żądanie co pół godziny tylko próbują ustawiać rytm dnia i nie boją się zostawić malca w łóżeczku, żeby sobie sam poradził z zasypianiem. Oczywiście bez przegięć w drugą stronę ... no, ale o tym to już w kilku innych wątkach na tym forum było.

    Dla mnie chusta jest po prosty świetnym pomysłem na spacer, bliskość z maluchem i daniem mu szansy na poznawanie świata z naszej perspektywy. A przede wszystkim jest mega praktyczną pomocą w dniu codziennym.

    Jak komuś nie "kliknie" w głowie, że chusta jest fajnym rozwiązaniem, niezależnie od koncepcji wychowawczej, to nic tego nie zmieni.
    A czasem im bardziej namawiasz, tym gorszy efekt, bo ludzie są często strasznie przekorni.

  12. #12
    Chustomanka
    Dołączył
    Jun 2007
    Miejscowość
    Frankfurt nad Menem
    Posty
    889

    Domyślnie

    mart, dla mnie AP tez w caloksztalcie nie jest obowiazkowy
    ale szacunek dla dziecka owszem

    Mania spi osobno od 4 miesiaca, Hele tez to czeka niedlugo
    zasypiaja same, ale nie metoda na wyplakanie, a jak jest jakis zal i placz, to zaraz biore na rece
    no chyba ze Maniuta o 1 w nocy wyje w lozeczku zeby ja wyjac, bo ona chce potupac - wtedy sorry ale czekam az padnie; dwa razy ja wyjelam to sie bawila do trzeciej ; potem dwa razy zostawilam do wyplakania, to przestala sie budzic , ale to chyba poczatki terroryzmu dwulatka


    a z namawianiem, podpisuje sie, ja tez mam odruch obronny czasami na zbytni entuzjazm, zwlaszcza jesli jestem sceptyczna


    Linda, stosunkow z mama zazdroszcze, chcialabym miec taki kontakt z corkami
    u nas lipa, rodzice zawsze narzekali, ze nie dzwonimy, nie interesujemy sie, ja sie staram, ale to tak z obowiazku raczej
    moja mama rok temu zachorowala i w zasadzie zycie sie dla niej skonczylo
    zal mi jej, bo wlasnie przeszla na emeryture, chciala do nas przyjechac bo za Mania szalala, wiem ze bylaby super babcia
    i tego mi szkoda, ale zeby mnie jakos sponiewieralo psychicznie, ze nigdy nie pogadamy, nie pojdziemy na spacer, to nie
    chyba wiekszy mam do niej zal, ze nie zadbala o siebie, ze lekcewazyla objawy, az bylo za pozno
    tak niestety wygladaja stosunki z rodzicami zaniedbujacymi emocjonalna strone rodzicielstwa i traktujacymi dzieci przedmiotowo
    ale to chyba byl dosc popularny model w tamtych latach
    Kasia mama Marianny czerwiec 06 Heleny wrzesieĂą 07 i styczniowej niespodzianki

    http://chuscianyzakatek.blogspot.com/ - blog i bazarek chustowy - ruszy znĂłw 1 wrzeÂśnia

  13. #13
    Chustofanka
    Dołączył
    Dec 2007
    Miejscowość
    Siemonia (G. ÂŚlÂąsk)
    Posty
    194

    Domyślnie

    Lizzy, wyluzuj. Nikt nie lubi apostołów, zwłaszcza nieswojej wiary

    Rodzicielstwo jest w dodatku bardzo specyficzną, bardzo intymną i bardzo podatna na zranienie dziedzina zycia. Jestem głęboko przekonana, że każda matka chce wychowac swoje dziecko jak najlepiej. A to, co to konkretnie znaczy, zależy juz od jej doświadczeń, przekonań itp.


  14. #14
    Chustofanka
    Dołączył
    Oct 2007
    Miejscowość
    Warszawa
    Posty
    97

    Domyślnie

    Lizzy ja cie baarzdo dobrze rozumiem i tez przezywam mozno takie historie. Bo ja z tych mozno wrazliwych jestem, zeby nie powiedziec nad

    A od Donkaczki to bym ciut twardosci chciala i trzezwosci spojrzenia.
    Przyjedz kobieto to sie moze zaraze
    Iwo 23.03.2007, Eryka 25.02.2010

  15. #15
    Chustoholiczka Awatar Linda
    Dołączył
    Oct 2007
    Miejscowość
    Stare Babice
    Posty
    5,004

    Domyślnie

    jeszcze raz, dzieki dziewczyny!

    Staram sie juz tym wszystkim nie przejmowac, tylko wczoraj naszla mnie jakas taka melancholia i smutek, no bo tutaj mamy malutkie dziecie, takie fajne do noszenia, a mama nie chce go nosic Czasami nachodza mnie takie nastroje, jak np pt. 'moj synek za szybko rosnie, oj za dwa lata pewnie wyrosnie z chusty'. Wiem, wiem, glupie to wszystko, ale nie poradze, ze czasami moj razcjonalizm gdzies sie gubi....

  16. #16
    Chustomanka
    Dołączył
    Dec 2007
    Posty
    1,270

    Domyślnie

    Mimo racjonalnych argumetnów, żeby się nie przejmować, to jednak po przeczytaniu postów Lizzy i Agi zrobiło mi się smutno. Rodzice niech sobie robią co im się żywnie podoba, ale mnie jest żal tych dzidziusiów.
    Nic na to nie poradzimy, ale jednak żal...
    Pomóżmy Teosiowi! www.naturscy.pl/teo

  17. #17
    Chustomanka
    Dołączył
    Jan 2008
    Miejscowość
    Beskidy :)
    Posty
    1,188

    Domyślnie Re: Nie udalo mi sie namowic na chuste :(

    Cytat Zamieszczone przez lizzy9
    Czy ktoras z was osobiscie spotkala sie takim 'przypadkiem', czy znacie kogos kto podobnie myslal i potem zmienil zdanie? Co byscie zrobili na moim miejscu? Ja od dobrych kilku miesiecy propaguje idee chustonoszenia, ale jeszcze nigdy nie spotkalam sie z takim 'murem', szczegolnie w rodzinie.... Wydaje mi sie, ze ta dziewczyna patrzy na mnie jak na wariatke, bo ja tak duzo nosze, lubie nosic, zakladam malemu pieluchy ekologiczne, teraz wysadzam na nocnik 9 miesiecziaka... jakas taka dziwna jestem...
    Ja jestem takim przypadkiem
    córka była idealnym dzieckiem...prawie zawsze z bananem na buźce (mimo że ciężko chorowała), nie płakała, nie wymagała w ogóle zainteresowania...spała w nocy po 12 godzin. Byłam przeciwna noszeniu, rozpieszczaniu...nigdy nawet nie pozwoliłam w domu jej spać ze mną.

    Teraz urodził mi się synek...zupełne przeciwieństwo córki, bardzo mało śpi, cały czas płacze ( wrzeszczy raczej) i jestem już w takim stanie, że zrobię wszystko....nosic tez będę, na razie próbuję okiełznać chustę Nati, ale ciężko mi to idzie


    chociaż w nosidle turystycznym córkę od 7 miesiąca do dwóch lat nosiłam...ale to już tylko i wyłącznie dla własnej wygody

  18. #18
    Chustomanka
    Dołączył
    Jun 2007
    Miejscowość
    Frankfurt nad Menem
    Posty
    889

    Domyślnie

    czesc isztar

    kochana, ale ciut myslisz pojecia
    bo rozumiem ze nie zostawialas dziecka do wyplakania i nie skarzylas sie nikomu, ze placze, chce na rece a Ty sie nie dasz ustawiac??
    matki, ktorych dzieci nie sa potrzebowskie rozumiem, Hela odkad sie uspokoila, czyli miesiac, w chuscie byal RAZ
    spedza czas na macie, na lozku z nami, podsypia na mnie gdy czytam cos w fotelu
    za to Marian sie wymagajacy zrobil, wiec jezdzi na mnie jak na koniku i jeszcze spina kolankami hehe
    Kasia mama Marianny czerwiec 06 Heleny wrzesieĂą 07 i styczniowej niespodzianki

    http://chuscianyzakatek.blogspot.com/ - blog i bazarek chustowy - ruszy znĂłw 1 wrzeÂśnia

  19. #19
    Chustomanka
    Dołączył
    Jan 2008
    Miejscowość
    Beskidy :)
    Posty
    1,188

    Domyślnie

    DonKaczka no niestety...był moment, że tak ją szkoliłam, trwało to tylko tydzień i właśnie przyznaje sie do tego że ją zostawiałam do wypłakania nie potrzebowska sie zrobiła jak miała 3 miesiące i przeszła na butlę ( nie żebym chciała, ale nie miałam już w ogóle pokarmu a ona ciągle była głodna)...później faktycznie rzadko czegoś ode mnie poza butlą potrzebowała

    Nie mylę pojęć...bo wtedy nigdy dziecko nie było dla mnie ważniejsze od moich potrzeb, ...dopiero ten mały wrzeszczek zmusił mnie do zmiany poglądów

    Niestety nie radzę sobie ze swoim drugim dzieckiem bo nic go nie uspokaja...cycek ( ten czasami pomaga), noszenie, przytulanie...nic

  20. #20
    Chustomanka
    Dołączył
    Jun 2007
    Miejscowość
    Frankfurt nad Menem
    Posty
    889

    Domyślnie

    hm, no coz, z pierwszego postu wygladalo to nieco lepiej

    nie jest latwo byc mama pierwszego i trudnego dziecka, ja tez mam na koncie rozne bledy i frustracje, teraz zupelnie inaczej to wyglada niz z Marianka
    ale zawsze chcialam dobrze dla dziecka, tylko czasem buntowalam sie i zadalam czasu dla siebie, swietego spokoju, wkurzalam sie na marudziocha, krzyczalam na nia
    kiedys w bezsilnej zlosci, gdy wyla bladym switem i nic nie pomagalo uszczypnelam ja zeby sie splakala i zasnela w koncu
    nie wspomne o absurdalnych pomyslach wystawienia wrzaskuna na taras albo zamkniecia w zmywarce zeby jej slychac nie bylo az sie balam takich mysli hehe
    przelom nastapil gdy otrzasnelam sie i postawilam dziecko na pierwszym miejscu
    rzucalam ksiazke, obiad, laptopa gdy cos ode mnie chciala, odkrylam w sobie morze cierpliwosci i nagle w domu zapanowal spokoj, mala absorbowala mnie duzo mniej, bo z kolei ja ja angazowalam w co sie da: zamiast sama biegem leciec do pralni i zostawiac protestujace dziecko pod drzwiami, motalam ja na plecy i robilam z wlaczania pralki cala przygode
    a dziecko wyluzowalo, zrobilo sie mniej marudne i w koncu odpoczelam
    a jesli mnie zamecza non stop, to trudno, zawsze cos jest na rzeczy - jakis zabek - wtedy przerzucam zajecie na tate, gdy wroci, zeby nie oszalec


    ale wiele lez obie wylalysmy, zanim sobie wszystko poukladalam...
    Kasia mama Marianny czerwiec 06 Heleny wrzesieĂą 07 i styczniowej niespodzianki

    http://chuscianyzakatek.blogspot.com/ - blog i bazarek chustowy - ruszy znĂłw 1 wrzeÂśnia

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •