Strona 1 z 2 12 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 20 z 28

Wątek: Puchatek Potępiony ;) Ilustracja w książkach dla dzieci.

  1. #1
    Chusteryczka Awatar rzezuchama
    Dołączył
    Aug 2008
    Miejscowość
    Kraków
    Posty
    2,580

    Domyślnie Puchatek Potępiony ;) Ilustracja w książkach dla dzieci.

    Ponieważ w jednym - zupełnie oczywiście do tego nie przeznaczonym - wątku zaczął się nam fajnie rozwijać temat ilustracji w książkach dla dzieci postanowiłam go usamodzielnić.

    Wiem, że jest na sali więcej maniaków ilustrowanych książek dla dzieci zwracających uwagę na jakość ilustracji. Jakie lubicie najbardziej? Jakich nie cierpicie? Co byście polecały?
    Czy dobór odpowiednich ilustracji w ogóle ma sens wg Was? Czy mamy starszych dzieci, które dbają o estetyczną stronę wybieranych dzieciom książek widzą jakieś efekty swoich starań?

    A do wątku z tamtego wątku () o ilustracjach "disneyowskich" i potępionych "puchatkach" znalazłam akurat fajny frag. w książce, którą czytam (niestety bez obrazków ):

    ...nie zawsze ma się dziś wrażenie, że dzieciństwo jest miejscem zaczarowanym: natrętna komercyjna tandeta na przykład, która dzieci niemal kompletne osacza, służy niezawodnie tylko dwóm rzeczom: zyskowi i - przysłowiowemu - bezlitosnemu odczarowaniu.
    Film "Wielka przygoda Tygryska", odwołujący się do bohaterów Milne'a, jest pod tym względem szczególnie odrażającym przykładem. Walt Disney stworzył dzieła wspaniałe, które, jak choćby "Księga dżungli", mimo, że dalekie od swych literackich wzorców, stanowią osobny rodzaj sztuki. Film o Kubusiu Puchatku jest jednak próbą ze wszech miar nieudaną. Rozwija najprostszy, pierwszoplanowy wątek opowieści - Tygrysek, który jest postacią do lasu nowo przybyłą i musi się w nim dopiero odnaleźć, szuka w disneyowskiej wersji rodziny - jednak bez żadnego językowego dowcipu, bez subtelnych niuansów, bez żadnej ironii. Zamiast tego postacie mówią to, co autorzy tekstu uważają prawdopodobnie za właściwy dzieciom, prawdziwie cool slang. W rzeczywistości jednak to wyraz lekceważenia dzieci, od których nie chce się zbyt wiele wymagać, przeciążyć i przez to okropnie się ich nie docenia. I wreszcie subtelne, zagadkowe rysunki wielkiego ilustratora Ernesta Sheparda zredukowane zostały do niefrasobliwych, naiwnych, płytkich, pozbawionych osobowości postaci, o których czym prędzej, i słusznie zresztą, się zapomina. Niektórym dzieciom film mimo wszystko może się podobać. Jednak z faktu, że dzieci godzą się na wiele głupstw - bo to wszystko co zostaje im zaoferowane - nie powinno się wnioskować, ze nie czułyby jeszcze większej przyjemności z rzeczy lepszych i inteligentniejszych. Niestety ten fałszywy wniosek leży najwidoczniej u podstaw wielu starań filmowców, producentów zabawek oraz niektórych książek dla dzieci.
    Suzanne Gaschke, Czarownice, hobbity i piraci. Najlepsze książki dla dzieci, Kraków 2004.
    Ostatnio edytowane przez rzezuchama ; 04-05-2010 o 23:15 Powód: brak autora
    Marta, mama Stasia - 2007 i Józina - 2010
    Stasiek poleca
    Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego w słowa. Julian Tuwim

  2. #2
    Chustoholiczka
    Dołączył
    Dec 2009
    Miejscowość
    miasto
    Posty
    4,457

    Domyślnie

    nie mam ostatnio jeszcze jakiegos wielkiego kontaktu z ilustracja dla dzieci w ksiazkach, ale w pelni sie zgadzam z artykulem. Disney sie w grobie przewraca jak widzi, co sie dzieje w jego wytworni, jaka jest komercja, jaki brak glebi i tresci i te rozskrzeczane glosy postaci, te kolejne przygody bohaterow (przygotowuja dzieci do kolejnych tysiecy odcinkow mody na sukces czy co>?) Poza tym: nienawidze mangi,jakichs pokemonow, jedyna bajka typu manga jaka mi sie podobala, to Spirited away, ale jest to kulturowo tak oderwane od naszego podejscia do bajek i wychowania, ze moja corka na przyklad sie bala tego ogladac. Nie cierpie tez wszelkiego turpizmu, choc to za wielkie slowo, nie lubie south parku i czesia. Nie jest to z pewnoscia nic dla dzieci. Uwazam to za holdowanie cywilizacji smierci, poza tym nie wnosi to nic wychowawczego, glebszego poza plycizna codziennosci jak najmniej intelektualnego egzystowania, jakie mozna sobie wyobrazic. Bardzo podobaly mi sie rysunkowe muminki, jakos oddawaly klimat ksiazki jako ruchome ilustracje. Nie lubie tez (zdaje sie chinskich) bajek o nieruchomych glowach idacych postaci, ktore to bajki opowiadaja na przyklad o jakiejs malej ksiezniczce. Brrr. Bardzo podobala mi sie bajka magiczny autobus, mis uszatek, stare disneya, od biedy bolek i lolek. Od dziecka kocham naturalizm w sztuce i nie znosze uproszczen mimiki, glebi i braku cienia (plaskich postaci). Tresc niektorych bajek jak laboratorium dextera, czy inne tego typu jest dla mnie niepojeta. To tylko zasmieca dziecku umysl, uczy glupiej paplaniny i glupich odzywek, na pewno na nic nie uwrazliwia. To tyle moich ale
    Ostatnio edytowane przez pania ; 05-05-2010 o 00:57

  3. #3
    Chusteryczka Awatar zuo
    Dołączył
    Oct 2008
    Miejscowość
    Wasza-wa ;)
    Posty
    2,295

    Domyślnie

    south arkom i wszelkim czesiom - BIG NAJN!!!
    a na kontrze chocby cudny, subtelny krecik ....

  4. #4
    Chustomanka Awatar lindgren
    Dołączył
    Jul 2008
    Miejscowość
    z Poznania
    Posty
    1,015

    Domyślnie

    ooo, wątek dla mnie
    ale na razie tak na szybko, bo spać muszę

    czego nie cierpię łatwo pewnie zgadnąć: tandety nie cierpię.
    i braku szacunku do dziecka jako do odbiorcy.
    czyli, w praktyce: marnej, pstrokatej grafiki komputerowej, feeri barw i płaskich kształtów, przeładowania tymiż barwami i kształtami, chaosu... tak jakby dla dzieci nie trzeba było się starać, bo dzieci i tak się nie poznają, byle było kolorowo.
    oprócz takiej ewidentnej tandety to nie lubię też i niektórych "zasłużonych" ilustracji; np. Kamyczka, bo jest płaski (ten najnowszej generacji, w każdym razie. widziałam ostatnio starsze książeczki i wyglądały ładniej...)

    a co lubię? oj, dużo tego. a i faktem jest, że Stach jeszcze mały i wiele jeszcze przed nami. ostatnio lubimy:
    - Wasiuczyńską, pasjami.
    - poklewską-koziełło, mimo całej jej anarchii (Staś kocha jej ilustracje do Tuwima)
    - "ulepiankowe" ilustracje w "obrazkach dla maluchów" - estetyczne, staranne, kolorowe, raczej nieprzeładowane. acz ta ostatnia cecha to nie w każdym tomiku niestety się przejawia. te bardziej wysublimowane tematycznie książeczki mają bardziej przekombinowane ilustracje. ja lubię tę najprostsze obrazki: duże figury/obiekty na białym tle.
    - serię wyd. Aksjomat: "Wyliczanki", "Wierszyki", "Piosenki"
    - Maksa zakamarkowego (acz treściowo mam wątpliwości)

    a z ciekawostek: ulubioną książką Stacha jest amerykańska czytanka dla wczesnej podstawówki: gruba dość książka w twardej oprawie, każda czytanka zilustrowana przez kogo innego, bardzo zróżnicowane, ale piękne, staranne ilustracje. Staś kocha i uwielbia tę książkę, i kilka razy dzienie sadza któreś z nas na podłodze, wręcza tę książkę i każe sobie czytać, a właściwie pokazywać obrazki, bo po angielsku to mu jeszcze nie czytam

    cdn
    stach 12.2008, tosia 07.2010, magda 12.2013 [*], maryśka 11.2014

  5. #5
    Chustoholiczka Awatar Kanga
    Dołączył
    Jun 2007
    Miejscowość
    Warszawa,Mokotów
    Posty
    2,709

    Domyślnie

    ja mam wielką przyjemnośc znać wiceprezeskę IBBY więc mogę czerpać od niej garściami.
    generalnie książki z ilustracjami dobrymi kochamy ja i dzieci - wracamy do nich często
    dostajemy też czasem książki o gorszych rysunkach - te sa książkami "na raz" czytamy i raczej do nich nie wracamy. a czytamy dużo.

  6. #6
    Chusteryczka Awatar matka.kobitka
    Dołączył
    Dec 2008
    Miejscowość
    warszawa
    Posty
    1,756

    Domyślnie

    jeśli chodzi o ilustracje, to staram się pozbywać książek z komputerowymi koszmarkami.

    mam sporo pozycji z antykwariatu, w tym kilka z ilustracjami Szancera, ale moją ukochana rysowniczką jest Lisbeth Zwerger

    „Dziecko najwięcej miłości potrzebuje wtedy, gdy najmniej na nią zasługuje”
    Zuzia '02, Janek '04, Ewa '08




  7. #7
    Chustoholiczka
    Dołączył
    Dec 2009
    Miejscowość
    miasto
    Posty
    4,457

    Domyślnie

    tak, ja Szancera uwielbiam, mialam kilka ksiazek z jego ilustracjami, moze jeszcze gdzies tam leza...?

  8. #8
    Chustomanka Awatar polah
    Dołączył
    Feb 2008
    Miejscowość
    Warszawa
    Posty
    1,289

    Domyślnie

    Witwicki, Stanny, Wilkoń, trochę wykręcony Stasys Eidrigevicius, Butenko- ich ilustracje pamiętam z dzieciństwa doskonale. Głównie z tego względu poluję namiętnie na stare wydania książek, allegro i antykwariaty dobrze na mnie zarabiają i bardzo cieszy mnie fakt, że wydawnictwa coraz częściej stawiają na reedycje. Zresztą mam wrażenie, że w księgarniach coraz łatwiej jest przebić się przez papkę new- Disneya i wybrać coś wartościowego.
    Jula 18.12.2004, Wojtek 17.01.2008
    Herbata z Malinami


  9. #9
    Chustomanka
    Dołączył
    Feb 2009
    Posty
    1,122

    Domyślnie

    wiecie... książeczek mam jeszcze mało ale... lubię takie nie przeładowane wyraziste rysunki a takie rysowane a nie komputerowe to już dzisiaj artyzm...

    ale zastanawiam się ostatnio co raz bardziej jak ustrzec moją małą przed "bajkami" po tym jak Kubuś Puchatek w bajce uraczył nas tekstem :
    "Ja mam twarz winowajcy, którego może kochać tylko matka"

    wymiękłam.
    tak że krecik, było sobie zycie, miś koralgol, sąsiedzi, reksio... zaczynam zbierać namiętnie...
    a Kubusiowi chyba podziękuję.
    Zwłaszcza temu w takich jakby wieczorynkowych odcinkach. Bo Kubuś o Hefalumpy to jeszcze może być....

  10. #10
    Chustoholiczka Awatar espejo
    Dołączył
    Jun 2009
    Posty
    3,066

    Domyślnie

    A ja tak trochę OT - niedawno z M zdziwilismy się, co tam, w szoku nam szczęki opadły - otoż obejrzelismy sobie jak juz dziec nam zasnął przepiekną bajkę - Koralina i tajemnicze drzwi (chyba nie przekręciłam tytułu), dvd dobrej jakości, Piotr się nie budził za często, nastroj był, bajka cudna, ale ze mało nam było, obejrzelismy dodatki na tym dvd - o tym jak ten film zrobili - lalki, każdy szczegoł garderoby ręcznie robiony aż po miniaturowe guziki, scenografia, ujęcia - animatorzy, ile dni zajmowało nakręcenie kilku minut filmu. Szok! że w epoce postepujacej komputeryzacji i komercjii takie cudo powstalo - disnejowski kubuś to przy tym filmie żenada

    W temacie - muszę odkopac swoje stare ksiązki z ilustracjami Szancera i Butenki...
    Truscaffkowa Marzenka
    starszy i młodszy .... bardzo mi urośli







  11. #11

    Domyślnie

    No to mój konik, zważywszy, że krucjatę przeciwko bylejakości prowadzę od dawna. Zaczęło się od rozmowy z bezdzietną koleżanką o książce 'Nie wiem kto' z ilustracjami (mojej ulubionej ilustratorki) Krystyny Lipki-Sztarbałło. Koleżanka stwierdziła, że to absolutnie nie dla dzieci, bo szare bure, czyli smutne. Bo dla dzieci winno być kolorowo i wesoło. I tu się zjeżyłam. A właściwie zjeżyłam się jeszcze wcześniej. Po urodzeniu pierwszego syna. Pracowałam sobie jako propagatorka tzw. 'wysokiej kultury' aż tu nagle wpadłam 'w dziecięce niziny', gdzie wszystko miało być słodkie i bylejakie. Wtedy się zjeżyłam właśnie po raz pierwszy. Bo pomyślałam sobie, że przecież nie będę się umartwiać tym kiczem (nie kampem) przez całe dzieciństwo mojego dziecka. Że jak ja mam wychować świadomego sztuki obywatela, jeśli swoje 'niedorosłe życie' spędzi wśród złego gustu i rodzimo-importowanego 'folkloru dziecięcego'. No bo gdzie te dzieci mają się 'wyrabiać', jeśli nie od wczesnego dzieciństwa. I przeprowadziłam eksperyment na swoim synu (teraz w toku drugi na córce). I to się sprawdza. Kiedyś przytargałam do domu stertę książek, część 'wesoła', a część 'ponura'. Mój syn wtedy nie czytał, więc jedyne, czym się kierował w wyborze lektury, to obrazki. Wybrał 'Gęś, śmierć i tulipan' Wolfa Erlbrucha. Dla większości dorosłych książkę "nie dla dzieci", a już na pewno 'nie dla małych dzieci'. Przejrzał w skupieniu, a potem zarządził czytanie. I tak jest do dziś. Wcale nie wybiera tego, o co posądzają dzieci 'psychologowie i specjaliści od dziecięcych gustów', czyli "kolorowych i optymistycznych obrazków zwierząt i ludzików o dużych głowach i niewinnych oczach", nie odrzuca rzeczy 'trudnych', bo nie wie, że są 'trudne' i 'nie dla dzieci'. Nikt mu tego nie powiedział. Wielu rodziców tak naprawdę powinno zacząć edukację od siebie. Zastanowić się, co sami odrzucają i dlaczego. Może i rodzice są często ofiarami polskiej edukacji, która nie pozwala na rozwinięcie swoich własnych poglądów, lecz narzuca już 'sprawdzone i przetarte ścieżki'? Dzieciństwo dzieci, może być dobrą okazją do swojego własnego rozwoju. Mnie otworzyło nową furtkę. Ciekawie o sztuce i edukacji dzieci mówi w ostatniej Gadze Paweł Althamer. Daje to do myślenia.

  12. #12
    Chustoholiczka
    Dołączył
    Dec 2009
    Miejscowość
    miasto
    Posty
    4,457

    Domyślnie

    no własnie, moze to obeznanie z niekiczem jest wazne od najmlodszych lat, zeby potem nie promowano takiej mandaryny czy dody np.

  13. #13
    Chusteryczka Awatar n2605
    Dołączył
    Nov 2008
    Miejscowość
    Mazury
    Posty
    2,496

    Domyślnie

    Mnie uratował artykuł w Polityce sprzed roku gdzieś o książce obrazkowej, tam sie dowiedziałam o wydawnictwie HokusPokus, DwieSiostry i innych Kupiłam różności i byłam zachwycona, moją najukochańszą książką ilustrowaną jest:



    takie ma m.in. ilustracje:




    Moja mała póki co jest wielkim wyznawca Zakamarków, wszystko co stamtąd staje się hitem: była seria o Maksie, Ela, teraz nadeszła era Mamy Mu

    W księgarni w Mrągowie jest sporo fajnych pozycji, ale leżą "pod stołem", trzeba się prawie przecozłgać po podłodze, żeby choćby wspomniane zakamarki wydobyć. Na ladach i wystawach, czyli na pozycjach "pod ręką" króluje niestety tandeta taka, ze oczy bolą
    Ostatnio edytowane przez n2605 ; 07-05-2010 o 19:13
    Monika - mama Natalii 26.05.2008

  14. #14
    Chustoholiczka
    Dołączył
    Dec 2009
    Miejscowość
    miasto
    Posty
    4,457

    Domyślnie

    bardzo ladne ilustracje,takie wlasnie niekomercyjne nie przejaskrawione

  15. #15
    Chustoholiczka Awatar Fiona
    Dołączył
    Mar 2008
    Posty
    2,818

    Domyślnie

    ale wecie, jest moda w wydawnictwach na komputerowe, proste, przekolorowane ilustracje...
    wiem, bo wysłałam do kilkunastu wydawnictw ofertę moich wierszyków dla dzieci z cudnymi akwarelowymi ilustracjami mojej przyjaciółki i dooopa, nie ten styl ilustracjitreść jest niestety mniej ważna...) nikt nie chce wydać

  16. #16

    Domyślnie

    To akurat Iwona Chmielewska. Co ciekawe prawie nieznana w Polsce, rozchwytywana w Korei. Ostatnio ZNAK wydał 'Domowe Duchy' z jej ilustracjami.
    A co do wydawnictw: są takie, po których niczego innego (czyli tylko kiczu) nie można się spodziewać.

  17. #17
    Chusteryczka Awatar n2605
    Dołączył
    Nov 2008
    Miejscowość
    Mazury
    Posty
    2,496

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez zorro-nie-matka Zobacz posta
    To akurat Iwona Chmielewska. Co ciekawe prawie nieznana w Polsce, rozchwytywana w Korei. Ostatnio ZNAK wydał 'Domowe Duchy' z jej ilustracjami.
    A co do wydawnictw: są takie, po których niczego innego (czyli tylko kiczu) nie można się spodziewać.
    Widziałam, ze jest nowa ksiązka z ilustracjami p. Iwony, przymierzam się Co do tego, że są wydawnictwa z samego chyba założenia epatujące kiczem, zgadzam się w 100%
    Monika - mama Natalii 26.05.2008

  18. #18
    Chusteryczka Awatar n2605
    Dołączył
    Nov 2008
    Miejscowość
    Mazury
    Posty
    2,496

    Domyślnie

    zorro, dopiero weszłam na bloga, jutro dokładniej poanalizuję bliblioteczkę dwulatki, ale wiele pozycji mamy na swojej półce - o Oli Cieslak choćby zapomniałam wspomnieć we wcześniejszym poście i o Bincie rzecz jasna
    Monika - mama Natalii 26.05.2008

  19. #19
    Chusteryczka Awatar Mita
    Dołączył
    Jun 2008
    Posty
    2,571

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez zorro-nie-matka Zobacz posta
    A co do wydawnictw: są takie, po których niczego innego (czyli tylko kiczu) nie można się spodziewać.
    Pewnie takie, które są tylko nastawione na zysk. Wydają coś, co się na pewno sprzeda szerokiej publiczności. O ile dobrze pamiętam Muchomor zawiesił swego czasu działalność, a książki ma ciekawe.
    Ot, Taki OT
    Oczywiście teraz czytam Twojego bloga , jak ja niewiele wiem o książkach...
    Ostatnio edytowane przez Mita ; 07-05-2010 o 23:26


    -Niektórzy ludzie są podli ,bo kłamią!- krzyknął Lubiński
    -A inni są jeszcze bardziej podli ,bo mówią prawdę- odparł doktor.

  20. #20
    Chusteryczka Awatar rzezuchama
    Dołączył
    Aug 2008
    Miejscowość
    Kraków
    Posty
    2,580

    Domyślnie

    Stworzyłam wątek i go porzuciłam ale dziękuję za wszelką aktywność
    Ale wreszcie chwilka czasu na napisanie czegoś więcej. Choć nie wiem, czy dam rade o wszystkim...

    Przyznam się, że książki dla Stacha wybieram głównie patrząc na ilustracje. Tzn nawet jeśli treść byłaby rewelacyjna, ale ilustracja przez mnie nie do przyjęcia, to nici. No nie mogę się przemóc i już. Zresztą po książki w księgarni dla dorosłych, te nieznane, tez sięgam z reguły sugerując się okładką. Co gorsza, jeśli w środku nie spełniają minimalnych wymogów dobrej typografii z reguły tez odpadają, a jak już muszę takową przeczytać, to męczę się bardzo. (ratunkiem dla wszystkich nieprzeczytanych przez mnie z tak błahych powodów książek jest ostatnio czytanie ebooków z readera (cóż za polskie zdanie!), ale to całkiem inna historia )

    A wracając do książek stachowych. Bazą są wspomnienia i sentymenty z dzieciństwa i tak pierwszą jego książką była Lokomotywa z ilustracjami Szancera (w fajnej wersji rozkładanej książeczki). Tak więc wszelkie reprinty mają u nas szanse, na Androny z ilustracjami Butenki rzuciłam się łapczywie, bo moje gdzieś zniknęły w pomroce dziejów. Z sentymentu do ilustratora zakupiłam ostatnio "Kici kici miau" Wilkonia.
    Dla mnie też rewelacją jest czeska ilustracja, ta którą znamy głównie z filmów. Mamy Rumcajsa i Hankę, Kreciki (te roślinki i tła łąkowe!), Furmana Szejtroczka...

    Wcześnie też polubiliśmy "Obrazki dla maluchów", ale te w wersji rysunkowej, większe (plastelinowych obrazków jakoś nie darze uczuciem) - kreska jest prosta i fajna, kolory kolorowe i co ważne dla dziecia wielka ilość szczegółów. No i pomysł serii fajny - różna tematyka wspierała nas w róznych życiowych zmianach lub naukach (wieś, góry, przedszkole, Boże Narodzenie itd.).
    W fazie wielkiego zamiłowania szczegółów i okienek trafiliśmy na zaludnione zwierzakami książki Las/Miasto/morze... książka w której znajdziesz 60 okienek" Firmy Olesiejuk.
    Lubimy Pana Kłapa i Mysię, i cudnego "Fika w dżungli" mysiowej autorki, dużo piękniejszego od samej Mysi.
    Dużo radości sprawiła nam malarska i świetna treściowo "CO?!", ksiażki zakamarkowe, mini seria Aksjomatu (kolejne trzy się ukazały ostatnio!)....
    Z tych "nowoczesnych" i bardziej szalonych, mniej grzecznych rządzi Mamoko, od wczoraj "Kto kogo zjada", "Od 1 do 10", kret z kupa na głowie i Robale...

    No wiele, wiele.
    Ostatnio łakomie i coraz częściej spoglądam na ksiązki Gdańskiego Wyd. Pedagogicznego - mamy "Katar żyrafy", ale wiele jest tam świetnie i ciekawie ilustrowanych książek.

    Uch! Muszę pojechać po mojego Czytelnika do żłobka! Tyle więc na razie. W kolejnej wolnej chwili postaram się uzupełnić linkami.
    Marta, mama Stasia - 2007 i Józina - 2010
    Stasiek poleca
    Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego w słowa. Julian Tuwim

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •