PDA

Zobacz pełną wersję : help!!! prĂłbowałam plecaczka!!!!



Eyja
13-02-2008, 20:50
wydawało mi sie że najtrudniej będzie wsadzic dziecia na plecy, a potem jakoś pójdzie. nic z tego. na plecy o dziwo wsadziłam bez problemu, okrytego chustą. tylko że on tak silno tę chustę złapał, że za nic w swiecie nie mogłam odebrac mu krawędzi żeby wiazać. więc jeszcze jedna próba i znowu to samo :roll: no więc wsadziłam dziecia na plecy bez chusty. a wtedy okazało sie, że brakuje mi 3 reki żeby go trzymac na tych plecach jak chustą będe go okrywać :shock:
błagam, podajcie mi jakis sposób jak to zrobić :?:

Jasnie Pani :)
13-02-2008, 21:03
ja stosuje te metode zarzucania :wink: dziec mi nie chwyta chusty, tylko czasem sie raczkami o moje plecy zapiera i siada jak na koniku :wink:
http://www.youtube.com/watch?v=vHQay2iFHKk

olgap
13-02-2008, 22:25
Ja do niedawna zarzucałam tak jak w instrukcji hoppa (taki tobołek z dziecka), a teraz jak Marta już sama siada i woli mieć ręce na zewnątrz to sposobem Ekomamy :)
A tu jest fajny filmik:
http://www.femininbio.com/index.php?opt ... &Itemid=70 (http://www.femininbio.com/index.php?option=com_videos&video=3&Itemid=70)

aniuki
15-02-2008, 23:56
olgap, jaki fajowy film:)
i wreszcie pokazana chusta w życiowych sytuacjach - np zbieganie po schodach :thumbs up:

mamakangurzyca
16-02-2008, 00:36
Filmik rzeczywiście fajowy, gorzej z powtórzeniem wyczynu tej Pani. Mój dzieć jak go tylko na plecy wrzucę natychmiast wygina się w syrenkę i płacze. Nigdy mi się jeszcze nie udało do końca zamotać bo mi się robi go żal i go ściągam. Raz się udało w MT (zmusiła mnie konieczność - czytaj pieczenie ciasta na przyjazd teściów), ale mały też nie był specjalnie zadowolony. Chylę czoła przed wszystkimi plecaczkującymi mamami.

malgosiak
16-02-2008, 10:41
noam na tym filmiku jest rzeczywiscie grzeczniutki. ja probowalam z lalka, bo tusia za mala na plecaczek, ale tez jakos mi nie wyszlo. to trzeba chyba jednak pod okiem doswiadczonych chustonoszek.

agata_t
16-02-2008, 10:51
Adriana, jak juz sie nauczysz i moja troche podrosnie to sie do Ciebie zgłosze na nauki :lol: Bo strasznie mi sie podoba noszenie na plecach, a wygląda mi to na zupełnie czarną magię... Pocieszam się że kiedyś wszystkie wiązania wyglądały mi na bardzo tajemnicze...

Vega
16-02-2008, 10:52
Jeśli dziecko wygina się jak syrenka, to prawdopodobnie za bardzo pochylacie się do przodu i siłą rzeczy dziecko będzie się usiłowało odepchnąć do pionu :)

Pochylajcie się mniej wtedy dzieć nie ma odruchu odpychania się od pleców, na początku najłatwiej zarzucać z chustą, bo narzucenie chusty na dziecko wymaga trochę wprawy - a może na początek popróbujcie z jakąś pomocą (asekuracją) męża czy koleżanki - jeśli same niepewnie się czujecie, to Wasze emocje przejmuje maluszek i też się będzie bał...
Głowa do góry - ja po pierwszych wiązaniach na plecach, byłam mokra od potu z emocji :)

bprusek
16-02-2008, 11:56
Plecaczek trzeba ćwiczyć, ja motam moją na plecach od jakiegoś miesiąca ale dopiero teraz jestem zadowolona z tego co mi wychodzi (i to też nie zawsze).
Teraz np zasnęła mi na plecach więc mogę pisać :)
Ja wkładam dziecko z chustą z biodra, dzisiaj próbowałam przy asekuracji męża "zarzucić" na plecy do mei taja i nie wyrwałam jej rąk :) , ale jak potem chciałam z chustą to zrobić to jakoś mi się poplątała na plecach i nie wiedziedziałam gdzie mam który koniec więc znowu mój sprawdzony sposób z biodra wykorzystałam.
I jeszcze jedno: dla mnie zdecydowanie łatwiejszy jest plecak z krzyżem, faktycznie lepiej się wygiąć w przeciwną stronę kociego grzebietu.

Pozdrawiam i życzę powodzenia z plecakami.

Zuzia
16-02-2008, 12:00
Ja drobnymi ruchami przesuwam Tosię z biodra na plecy (pod pachą), a potem zaraz mocno chustę zaciągam żeby była ciasno opatulona i rączek nie wyjmowała.

slawka
27-03-2008, 21:26
My ćwiczymy plecaczek od dwóch dni. Najpierw chciałam wrzucić dziecko na plecy a potem jakoś chustę. Jak na razie awykonalne. Wciągam więc małego z fotela zgodnie z instrukcją Nati. Nawet mu się to podoba. Później jest gorzej, bo gdzieś niedociagam krawędzi i wkutek czego Marek jest zawieszony albo za nisko, albo ma za luźno, albo przekrzywia się na bok. Przy motaniu mały ma ubaw, bo wali mnie w potylice i targa za włosy...a ja jestem spocona jak mysz kościelna. Muszę przyznać, że bardzo pomaga mi wielkie lustro przed ktorym ćwiczymy.

Teraz siedzę przed kompem i oglądam filimiki co polecacie. Jak się zamotamy jakoś sensownie to się obfotografuje. Na razie jestem dumna z samego faktu, że się przełamałam do ćwiczenia plecaczka i dziecia udaje mi się zarzucić na plecy przymotawszy chociaż troche.

ithilhin
27-03-2008, 22:21
My ćwiczymy plecaczek od dwóch dni. Najpierw chciałam wrzucić dziecko na plecy a potem jakoś chustę. Jak na razie awykonalne.


nie polecam takich manewrow a juz na pewno nie przy pierwszych probach.
zawsze dziecko jzu z chusta powinno sie wkladac aby byla dodatkowa asekuracja.
albo z biodra (dobzrze sobie wtedy zawiazac chuste dla pewnosci
albo zarzucic (ale juz trzymajac razem z chusta)
albo z fotela z siedzenia podciagasz z chusta.

lidka
27-03-2008, 23:41
Mój w wieku ok 7-8 mies. za nic na swiecie nie chciał na plecy :( dopiero krótko przed roczkiem zaczął się nawet do moich pleców przytulać;)
Ja najpierw ćwiczyłam z MT i wsadzałam Bartka "z biodra", kilka razy zarzucałam takiego opatulonego w chustę (wtedy to musiał dostac coś arcyciekawego do zabawy, zeby łapki były w chuście;)), teraz najczęsciej wsadzam go z biodra - tak jest dla mnie najłatwiej, pomalutku, kilkoma przesunięciami z biodra na plecy (razem z chustą, trzeba pilnować krawędzi, żeby za bardzo między plecami z dzieciem nie zaplątała). Ja najczęściej wiążę plecak prosty, ale też nie od początku byłam do niego przekonana. Jak we wszystkim - ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć... a później doskonalić i ćwiczyć ;) Życzę wytrwałości i powodzenia!

Soul
28-03-2008, 11:17
Olgap, dzięki za fajowy filmik! :)

tylko ciary mnie przechodzą, jak patrzę na tą przeraźliwie chorobliwie chudą panią, brrr.. :?

Hoshi
28-03-2008, 11:46
Ja najpierw próbowałam zarzucać dziecko w "tobołku" jak w instrukcji hoppa, ale Hani kiwała mi się strasznie na boki zanim ją dobrze ułożyłam. Ona śmiała się do rozpuku, a ja umierałam ze strachu, że mi upadnie :?

Potem Ekomama pokazała mi jak zarzucać dziecko trzymając je za barki i jakoś się przełamałam. (Wcześniej miałam wrażenie, że wyrwę Hani rączki :wink: )
Zresztą do tej pory nie przepadam za momentem wkładania Hanki na plecy, ale jakoś idzie. Za to potem nosi się w plecaczku super!

Budzik
29-03-2008, 11:47
A ja się czuję pokonana przez plecaczek :cry:
Oglądałam sto razy różne instrukcje, teoretycznie wiem, jak to robić, i co robię źle, ale nie potrafię lepiej, rozłazi mi się wszystko, zwisa...
Nie mam już cierpliwości próbować, złoszczę się, jestem poirytowana, nic mi się nie udaje i nienawidzę jak coś mi nie wychodzi, wściekam się nawet na młodego, że nie współpracuje :mad:
Zniechęciłam się do noszenia na plecach, a z przodu już mi źle, bo młody duży i ciężki, włazi mi "w kadr", nic nie mogę zrobić, on się wierci i wykręca, bo chce widzieć to, co za nim, więc w końcu ląduje na podłodze :evil: Ogólnie kiszka kaszana :cry:

alawuwu
01-04-2008, 20:44
Nie zniechęcaj się :!: Ja też rzuciłam plecaczkiem w kąt ;) po 2 tygodniach treningów. Po kolejnych dwóch, z konieczności musiałam plecaczek zawiązać i o dziwo za pierwszym razem wyszedł super. W tym wypadku ćwiczenie faktycznie czyni mistrza, a warto!!! Ja na razie zarzucam Gosię w tobołku na plecy, sposobem ekomamy nie miałam sił w rękach wystarczająco. moim zdaniem plecaczek rulez!! 8)) natomiast z krzyżem na plecach to za chiny mi nie wychodzi :?

Budzik
01-04-2008, 22:13
Prosty plecaczek wcale nie jest prosty w wykonaniu (moim). Z ramion mi zjeżdża aż do łokci, robią mi się rękawy z całej szerokości chusty, niby wygodnie, ale rak nie można podnieść. Próbowałam składać poły jak na tym francuskim filmiku, ale nie wychodzi, jakoś to się rozłazi. Jak robiłam z wykończeniem tybetańskim, to mnie z kolei dusiło, cisnęło, już nie mówiąc, jak idiotycznie wyglądały moje cycki :roll:

mama_pięciu
01-04-2008, 23:04
ja popróbuję plecaczka w niedzielę na warsztatach.
Budziku, super wygladacie, a Twój Antoś taki drobniutki przy moim 9-kg Maluchu... trochę zazdroszczę :)

ithilhin
01-04-2008, 23:36
bardzo ladnie!

Eyja
21-04-2008, 22:58
dzisiaj powróciłam do prostego plecaczka. tym razem udało mi sie zawiazać cos, co kiedys pewnie bedzie mozna nazwac plecaczkiem :roll: ale za chiny nie potrafie dociągnąć chusty :evil: tak jak budzik opisuje, sa miejsca gdzie luzów strasznie dużo :? no i nie potrafiłam nóżek młodego dobrze ułożyć :( no cóż, bedziemy ćwiczyć. i tak już coś wyszło, bo wczesniej to młodemu nie potrafiłam z rąk chusty wyłuskac żeby zacząć wiazać :lol:

ithilhin
21-04-2008, 23:27
dociagaj kawalek po kawalku zaczynajac od krawedzi "gornej".
ale najpierw wpakuj dziecku pod tylek spory kawal chusty - tak, zeby siegalo do dolkow podkolanowych i pod tylasem bylo.

Eyja
29-04-2008, 16:13
Gosia, zastosowałam sie do wskazówek i oto efekt

http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/af/ke/ofxn/hXKJg8phRhCVqVL3TX.jpg

Michał wyglada na zadowolonego :P

[/img]